czwartek, 25 lipca 2013

27. Mały żart :)

- Niall Horan. Słucham - czemu mi się przedstawił, przecież wiem kim jest. Dziwne. Po chwili jednak zrozumiałam dlaczego. Nie dzwoniłam z komórki, a z domowego. Głupia ja. Potanowiłam się jednak trochę zabawić.
- Hallo.. - powtórzył, bo długo nie odpowiadałam.
- Przepraszam. Dzień dobry. Dzwonię z redakcji "The Sun" i chciałabym, aby odpowiedział mi pan na kilka prostych pytań.
- Okey. Proszę pytać, śmiało.
- Tylko wolałabym się z Panem spotkać, ponieważ muszę przekazać materiały przełożonemu..
- No dobrze i tak nie mam żadnych planów na ten wieczór. To gdzie i kiedy mam się pojawić? - zapytał, a ja podałam mu namiary na jedną z naszych ulubionych restauracji.
- To do zobaczenia za godzinę Panie Horan.
- Do widzenia. - rozłączył się, a ja wybuchęłam śmiechem. Gdy już ogarnęłam swój napad śmiechu, udałam się w kierunku garderoby. Postanowiłam założyć inne niż zawsze ciuchy i blond perukę, by dalej ciągnąć to co zaczęłam. Opuściłam do pół godziny przed czasem, aby dotrzeć na miejsce jako pierwsza. Udało się. Zajęłam stolik pod oknem. Zobaczyłam go 5 minut wcześniej niż spodziewałam. Podszedł do mnie, bo widząc rozłożone notesy, stwierdził, że muszę być dziennikarką.
- Dobry wieczór. - podniosłam wzrok, gdy stał już na przeciwko.
- Witaj. To Ty dzwoniłaś do mnie z "The Sun"?
- Tak, to ja. Jestem Jessie - uścisnęliśmy sobie dłonie i zajęliśmy miejsca.
- Zamówmy kawę i przejdzmy do sedna sprawy, ok? - zaproponował, a ja kiwnęłam głową na znak zgody.
- Więc zacznijmy - włączyłąm dyktafon - Nazywam się Jessie McFly i rozmawiam z bożyszczem nastolatek Niall'em Horan'em. Zacznijmy od prostych pytań na rozgrzewkę. Jak czujesz się będąc w jednym z najbardziej rozpoznawanych zespołów?
- Fantastycznie! Nie wyobrażałem sobie, że moje życie może aż tak bardzo się zmienić, ale na plus oczywiście. Odkąd poznałem chłopaków to mój świat jest jedną, wielką radosną historią.
- Miło słyszeć. Słyszałam, że mieszkacie wszyscy razem. Chłopaki nie dają Ci w kość?
- Nie, raczej nie. Choć czasami mamy lekkie sprzeczki, zwykle o jakieś nie domówienia, czy "pożyczki" bez pytania, to i tak długo nie wytrzymamy i ogłaszamy pokój.
- Dobry sposób. Mówiłeś, żę kłócicie się o błahostki, a dziewczyny? Nigdy nie zdarzyło się Wam, a przynajmniej dwójce z Was, aby do gustu przypadła ta sama osoba? - wiedziałam, żę teraz pewnie myśli o Malik'u, ale uśmiech z twarzy mu nie znikł.
- Oczywiście, że się zdarzało i nadal zdarza, ale mnie już to nie dotyczy..
- Dlaczego?
- Ponieważ mam najcudowniejszą dziewczynę na świecie - odpowiedział dumnie.
- Tak.. "Niall & Juls". Ładna z Was para.
- Dzięki
- Co najbardziej w niej doceniasz?
- Hmm.. wszystko. Jest nie tylko moją dziewczyną, ale i przyjaciółką. Zawsze mogę z nią o wszystkim pogadać, wyżalić się. Juls jest typem zwariowanej romantyczki, która chciałaby zobaczyć i poznać wszystko, co ją otacza
- Słodko, a jej charakter? Co o nim powiesz? - drążyłam dalej swój temat.
- Cóż...uważam, że jest raczej spokojną istotką jako indywidualistka, ale gdy tylko spotka się z szaleńcami - wskazał na siebie - staje się taka jak oni
- Myślisz, żę nigdy nie wywinęłaby Ci żadnego numeru?
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Czy nigdy nie zrobiłaby Ci żadnego żartu?
- Aaaa... Nie wiem. Raczej nie..
- Dlaczego?
- Bo myślami gdzieś ucieka do nieba, a aby żart się udał trzeba mocno stąpać nogami po ziemi.
- Cóż za teoria - zaśmiał się - A gdyby udało jej się Ciebie wkręcić to co?
- Byłbym w niezłym szoku.
- Naprawdę?
- Zdecydowanie
- Skoro tak mówisz to... - chwyciłam za spinkę i zdjęłam perukę - kochanie dałeś się nabrać!
- Ale jak Ty? Kto? Moja mistrzyni! Odkąd jestem w One Direction nikt mnie jeszcze nie wrobił. Brawo Jessie - pocałował mnie w policzek - Długo nad tym myślałaś?
- Niee... po prostu zapomniałam, żę dzwonię do Ciebie z domowego, a jak odebrałeś i przedstawiłeś mi się to stwierdziłam, żę teraz jest idealny moment by zrobić coś śmiesznego. No i udało mi się.
- I to jeszcze jak - od tej pory byliśmy cali rozpromienieni. Cały czas śmialiśmy się i ogólnie, aż do momentu...
- Przepraszam, czy mogliby Państwo zachowywać się trochę ciszej? - zwrócił się do nas starszy mężczyzna ubrany w czarny garniur. Oczywiście pierwszą reakcją był dezorient, ale potem przypomniało mi się, że jesteśmy w restauracji..
- Dobrze, przepraszamy - odpowiedziałam, a on nas opuścił.
- A może już stąd wyjdziemy i pójdziemy na miasto? Oliv napewno nie będzie się gniewać - zapytał.
- Oliv? Oczywiście, że nie. Nawet nie ma jej w domu. Normalnie poraz pierwszy. - opuściliśmy lokal.
- A gdzie jest Oliv jeśli mogę wiedzieć?
- Loczek nic nie mówił? - spytałam zdziwniona.
- Nie, przynajmniej nie mi.. - był lekko zmieszany.
- Bo nasz zakochany Harold zaprosił moją współlokatorkę na kolację i teraz pewnie siedzą we dwoje w wynajętej przez Styles'a restauracji.
- Ale się porobiło..
- Noo...
- A co Ty na to abyśmy również poszli na takie spotkanie?
- Oczywiście, że tak! - cmoknęłam go w policzek, ale on i tak przyciągnął mnie do siebie, a następnie złożył na moich ustach najdelikatniejszy, najczulszy i najwspanialszy pocałunek jaki może istnieć. Aż zakręciło mi się w głowie.
- Za co to? - zapytałam w pewnym momencie.
- Za to, że jesteś. Kocham Cię Juli! - wykrzyczał tak głośno, że chyba cały Londyn go usłyszał. Musiałam go uciszyć, oczywiście pocałunkiem - nic innego nie podziałało, a dochodziła już północ. Błądziliśmy uliczkami miasta jeszcze przez jakiś czas ciągle się śmiejąc, wygłupiając i tuląc.

_______________________________________________________

Wróciłam! :)
Przepraszam nie wiem poraz który z kolei, ale przepraszam za długą nieobecność.
Ostatnio nie miałam czasu nic dla Was napisać.. Kolonie, góry, morze i kilka innych wypadów spowodowały zanik mojej weny :/
Ale powoli ją odzyskuję i już możecie poczytać te moje wypociny powyżej..
Dziękuję za ponad 10k wyświetleń! <3 Jesteście koffani :**
Teraz postaram się częściej dodawać coś nowego :)
Zanim starym, dobrym zwyczajem dodam zdjątka to muszę się Wam jeszcze do czegoś przyznać..
Założyłam drugiego bloga.. Tylko nie z kolejnym opowiadaniem, a z własną twórczością tzn. tekstami piosenek, opisami artystów itp. Mam nadzieję, żę też na niego wejdziecie i zostawicie po sobie jakiś malusieńki ślad :)
Pzesyłam link :

http://inmyheartonlymusic.blogspot.com/


No i czas na photos..  Co sądzicie o "BEST SONG EVER"??
Dla mnie to naprawdę jest coś mega ! Całkiem nowe brzmienie.. I like it!!


























Loffam Was
Ev.



niedziela, 30 czerwca 2013

Wakacje :D

Hejo Miśki! :D
Piszę dziś do Was, aby życzyć udanych wakacji, które zaczęły się właściwie w piątek ;)
Wiem, że nie za często dodaję tu dla Was coś nowego, ale staram się jak tylko mogę..
Dziś wyjeżdżam na kolonie i postaram się tam coś stworzyć :D
A tak ogólnie pytając mieszka ktoś niedaleko Szklarskiej Poręby??? :p
No to by było tyle, a dla umilenia czasu kilka zdjątek z USA ^^




















Loffam <3
Ev.

niedziela, 23 czerwca 2013

26. Ja chyba to wszystko odwołam...

Otworzyłam oczy. Wszędzie panowała idealna cisza. Postanowiłam jej nie przerywać. Ubrałam się jak najciszej umiałam, a potem zeszłam na parter. Oczywiście zastałam mega bałagan i śpiących w różnych dziwnych pozycjach balangowiczów. Zrobiłam sobie Cappuccino i wyszłam pobiegać. Nie wiecie nawet jakie to było świetne uczucie po tylu dniach spędzonych w szpitalu. Z słuchawkami w uszach zrobiłam chyba z 15 kilometrów. Wróciłam do domu i tym razem siódemka siedziała wokół stołu rozmawiając pewnie o wczoraj.
- Hejo! - rzuciłam na powitanie.
- No hej. Gdzie byłaś kochanie? - Niall przytulił mnie.
- Zwiedzałam okolice..
- To znaczy..?
- Jeny no.. poszłam pobiegać. Taka odpowiedź jest satysfakcjonująca?
- Tak, tak - odparł.
- Jedliście śniadanie?
- Niee - powiedzieli wszyscy chórem.
- Czekaliśmy na Ciebie - dodał Lou.
- Super - spojrzałam na nich - a ja na Was, więc do roboty! - zdziwili się - tym razem to wy robicie śniadanie, jeżeli tak można nazwać posiłek o 12. Teraz idę się przebrać i za 15 minut wracam, a na tym stole ma być przygotowany posiłek.
- Ale Juls.. - wydukał zdziwiony Liam.
- Żadne ale, życzę miłej pracy - powiedziałam, machnęłam ręką i udałam się na górę. Gdy tylko weszłam do pokoju,wzięłam poduszkę i zaczęłam się śmiać. Co jak co, ale nieźle wyszło mi to całe egoistyczne gwiazdorzenie. W sumie to byłam z siebie dumna. Jak powiedziałam, przebrałam się i udałam do jadalni.
- Wow! - powiedziałam z szeroko otwartymi oczami. Zobaczyłam bogato zastawiony stół. Były tam między innymi : naleśniki z Nutellą, jajecznica ze szczypiorkiem, twarożki, tropikalna sałatka, kakao, kawusia, herbata zielona i wiele innych przysmaków, które uwielbiałam.
- Czy taki śniadaniowo-obiadowy posiłek pasuje wać pannie?? - zapytał Zayn odsuwając mi krzesło.
- Myślę, że tak Milordzie - spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili z kuchni wyłoniła się reszta, niosąc resztę przygotowanych dań.
- Dobrze, że wczoraj napełniłyśmy lodówkę - zażartowała Oliv.
- Taa... dokładnie.. - zaczęliśmy pałaszować. Po skończonym posiłku chłopaki w szybkim tempie wszystko posprzątali i poszli do siebie. Ja z Oliv rozłożyłyśmy się starym obyczajem na kanapie. Czarnowłosa opowiadała mi co działo się wczoraj po tym jak ich opuściłam. Nie powiem dużo, ale było zabawnie. Ponoć Pasiasty gonił mojego Nando'sa, bo ten zjadł ostatnie marchewki i takie tam... Mimo wielu sytuacji, z których wspólnie miałyśmy ubaw, czułam, że coś przede mną ukrywa.
- Oli, wszystko gra - zapytałam, gdy nagle zamilkła chowając twarz w dłoniach.
- Jakoś tak, dzięki.
- Oli??
- No co? - spojrzała na mnie.
- Mów.
- Ale co?
- Co Ciebie trapi.
- Nic.
- Widzę.. - przewróciłam oczami - Wiesz przecież, że mi możesz powiedzieć.
- Tak wiem - wzięła głęboki oddech - Harry zaprosił mnie na kolację.
- Aaaaa!!! - ucieszyłam się, ale mój entuzjazm szybko opadł, gdy zobaczyłam wyraz twarzy przyjaciółki - Czemu się smutasz?? Zawsze tego chciałaś kochana..
- No chciałam, ale teraz sama nie wiem...
- Czy Ty się słyszysz?? Harold Edward Styles zaprasza Cię na kolację, a Ty zastanawiasz się nad odpowiedzią?! Nie poznaję Cię.
- To nie tak...
- A jak?
- Już się zgodziłam..
- To w czym problem?
- W tym, że mam się ubrać bardzo elegancko, a ja nie potrafię, nie mam ciuchów... - wzięła kolejny oddech - Ja chyba to wszystko odwołam...
- Oszalałaś! Idziemy do mojej szafy, albo nie... na zakupy!!! Rusz się z tej kanapy wyruszamy natychmiast! - posłusznie wykonała polecenie i po chwili byłyśmy pod ulubionym centrum handlowym Oliv. W każdym ze sklepów wybrałam Czarnowłosej po kilka zestawów, które musiała przymierzyć. Sama z resztą też to robiłam.
- To połowa za nami. - oznajmiłam, gdy wstąpiłyśmy na lody do kafejki przy centrum.
- Że co!? Dopiero połowa?!
- No tak. - odpowiedziałam spokojnie. Po odpoczynku wybrałyśmy się w jeszcze jedno miejsce, a mianowicie do mojej ulubionej galerii. Zielonooka zawsze mówiła, że dla niej tu za drogo i takie tam.. Z początku nie miała zamiaru wejść tam ze mną, ale dała się przekonać. Spacerując między sklepikami zauważyłam dwie dobrze znane mi osoby. Najpierw stwierdziłam, że to złudzenie, ale myliłam się.
- Lou! Harry! Czekajcie! - odwrócili się w naszą stronę.
- Dzień dobry! - powitała nas stylistka. - Znów widzimy się w trakcie zakupów, które robicie same... teraz to się obrażę..
- Ale Lou.. wybacz nam.. to taki mały spontan... - tłumaczyłam.
- No ok. Juls mogę Cię poprosić na słówko - zwróciła się do mnie.
- Tak, jasne, że tak. Oliv zaczekasz chwilę, nie? - uśmiechnęła się i twierdząco kiwnęła głową. Oddaliłyśmy się. - To o czym chciałaś pogadać?
- No bo wiesz... Oni idą na tą całą kolację i Hazza poprosił mnie bym mu pomogła wybrać miejsce, strój i wiele innych czynności..
- Serio?!
- No..
- To poważnie wziął sobie do serca, to co mu wczoraj powiedziałam.. - Blondynka spojrzała na mnie pytająco - Ale to nie ważne.. Powiedź mi lepiej co wymyśliliście..
- Kojarzysz tą restaurację niedaleko London Eye?
- Tą z wielkim tarasem i nieziemskim widokiem?
- Tak tą. Byłaś tam? - zapytała
- Jasne. Nawet kilka razy.
- Czyżby za sprawą takiego jednego przystojnego Blondasia? - zaśmiała się.
- Jak Ty nas dobrze znasz.. - przewróciła oczami - I co w związku z tą restauracją?
- Loczek wynajął cały taras i zamierza go udekorować lampkami, kwiatkami i jeszcze wieloma innymi dekoracjami.
- Aha. Pomysł w stylu Styles'a. Oliv spodoba się z pewnością.
- A właśnie Oliv. Jak już jesteście na tych zakupach to kup jej sukienkę w odcieniu koralu ok?
- No ok. - skończyłyśmy naszą potajemną rozmowę i dołączyłyśmy do pozostawionej sobie dwójki. Oni śmiali się w najlepsze, ale musiałyśmy im to przerwać. Szybko pożegnaliśmy się i udałyśmy na dalszy shopping. Jak obiecałam Lou, sukienka Czarnowłosej jest błękitna i ślicznie w niej wygląda.
- Jest 16:00. O której macie się spotkać? - zapytałam przyjaciółkę, gdy weszłyśmy do domu.
- Powiedział, że o 20 będzie pod naszymi drzwiami.
- To do pracy. Ty idź pod prysznic, a ja zajmę się resztą. - rozkazałam jej.
- Już?? Są jeszcze 4 godziny.. zdążymy...
- Uwierz mi. 4 godziny to bardzo mało by przygotować się do takiego spotkania, więc nie narzekaj i już Cie tu nie ma. - wskazała palcem na drzwi łazienki. Dziewczyna zabrała potrzebne rzeczy i znikła by po 30 minutach pojawić się odświeżona i gotowa do metamorfozy. Usiadła na łóżku i pozwoliła mi robić z nią na co tylko mam ochotę. Postanowiłam, że jej długie włosy zakręcę i romantycznie zepnę. Gdy fryzura była już gotowa, zabrałam się za makijaż. Nie zaszalałam. Postawiłam na delikatność i naturalność. Ostatnią czynnością była pomoc w założeniu sukienki.
- Nowy rekord! - oznajmiłam radośnie.
- Co?
- No już jesteś gotowa, a mamy jeszcze 10 minut.
- Aaaa... To mogę się już zobaczyć? - zapytała, bo zabroniłam jej patrzeć w lustra podczas przemiany..
- Oczywiście. - obie opuściłyśmy pokój.
- To naprawdę ja? - Oliv nie mogła uwierzyć, że postać w lustrze to ona.
- No chyba nie ja
- Dziękuję kochana. - przytuliła mnie. Usłyszałyśmy dzwonek, więc ja poszłam otworzyć.
- Hej. Olivia gotowa? - zapytał mnie stojący po drugiej stronie Loczek.
- Już tak. Zaraz ją zawołam.
- Dobrze.
- Oliv!!!
- Już idę! - usłyszałam stukanie szpilek. Schodząc po schodach wyglądała bosko, ale stwierdziłam, że lepiej spojrzę na reakcję chłopaka. Tak jak myślałam był zszokowany i zauroczony postacią, która zmierza w jego kierunku.
- Witaj piękności Ty moja. - Harry powitał Oliv całując ją w rękę.
- Dobry wieczór - posłała mu ten uśmiech.
- Już dość tych słówek i tego wszystkiego! Też mam małe plany na wieczór więc udanej randki życzę.
- Dzięki - powiedzieli razem.
- A i grzecznie Haroldzie, bo wiesz - pogroziłam mu.
- Ja zawsze jestem grzeczny - odpowiedział i zniknęli za drzwiami. Z racji, że byłam sama,a tego nie chciałam, zadzwoniłam po mojego wiernego towarzysza z propozycją, której nie można było się sprzeciwić..

_____________________________
Jest 26 *_*
Przepraszam, że tak długo to trwało... Koniec roku, poprawki itp. Na szczęście już jest po radzie. Uff.. :)
Działo się coś u Was przez te 3 tygodnie kochani? :)
U mnie nawet dość sporo :)
Po pierwsze byłam na koncercie AFROMENTAL <3 <3 <3
A po drugie po raz pierwszy stanęłam na festiwalowej scenie :D
Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, ale takie cuda jednak się zdarzają! :D
Mam dla Was też tradycyjnie zdjęcia :)
Tym razem pochodzą z Miami, czyli Amerykańska Trasa TRWA!! :D






















Wiem, zaszalałam xD
Kocham Was bardzo i dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze <3
Ev.