niedziela, 16 lutego 2014

33. Co Ty się tak zawiesiłeś?

Siedziałam sama na kanapie przewijając kanały w tv.
- Czemu tu jak zwykle nie ma nic ciekawego? - westchnęłam - A to co?- zaciekawiła mnie jedna z reklam.

"Już 31 sierpnia centrum Londynu zmieni się w jedną, wielką imprezę. Po raz kolejny organizowany jest ukochany i umiłowany przez miłośników muzyki festiwal Top Hit UK. To wy wybierzecie kto znajdzie się na samym szczycie. Wystąpią między innymi: Nicole Scherzinger, Niki Minaj, Miley Cyrus, Katty Perry, Rihanna, Demi Lovato, One Direction i podbijająca światowe listy przebojów brytyjka polskiego pochodzenia Juls! Nie możecie tego przegapić! Widzimi się 31 sierpnia!" 

 Puścili kawałek mojej piosenki.
- O Boże! - wrzasnęłam z radości, ze szczęścia, z ekscytacji? Nie wiem czemu. Spodobało mi się to co zobaczyłam. Byłam pewna, że dużo kasy poszło i pójdzie w promocję tego dnia. Czułam się niesamowicie. Nie mogłam już dłużej usiedzieć w miejscu. Przełączyłam na MTV i zaczęłam tańczyć. Taka tam szalona ja. Zapomniałam nawet zasłonić okna, co spowodowało, że mnie więcej po 5 minutach pod moim oknem stała trójka chłopaków z bananami na twarzy. Wykonując, któryś tam już z kolei ruch, zaczęli klaskać.
- Dajesz Juli! Dajesz Juli! - słyszałam przez uchylone okno. Pewna siebie jak nigdy, kontynuowałam mój taniec radości. Gdzieś po czwartej piosence postanowiłam odetchnąć. Wyszłam więc na taras, a ta zgraja jakby odgadła moje plany, bo znaleźli się tam szybciej niż ja.
- Kiedy z mojej ślicznej wokalistki wyrosła taka tancerka? - powitał mnie mój Blondaś i dał mi buziaka.
- Nie przesadzaj kochanie.. Tak mi się tylko nie chciało nic nie robić - wzruszyłam ramionami - A wy co się tak na mnie gapiliście? Nie mieliście nic innego do roboty?
- Właściwie to.. chcieliśmy iść do Tesco, ale usłyszeliśmy u Ciebie głośną muzykę i chcieliśmy sprawdzić co jest grane. nie gniewasz się? - Daddy próbował ich wytłumaczyć.
- Jest okey.
- Serio? - przejętym głosem zapytał Zayn.
- Chłopaki serio. Nie jestem zła. To takie normalne -  wyszło ze mnie - A zmieniając temat to wybieracie się jeszcze na te zakupy?
- Chyba tak, raczej tak - odparł Liam.
- Jakie raczej tak?! Na pewno pójdziemy. Ja jestem taaaki głodny! - Niall zaczął histeryzować.
- Spokojnie kochanie. Pójdziecie - uspakajałam go - A kupicie mi kilka rzeczy?
- Jasne - powiedzieli wszyscy.
- To zrobię listę i za chwilę wam przyniosę - zaproponowałam. Oni oczywiście się zgodzili i rozeszliśmy się. Pomknęłam do kuchni. Wyciągnęłam kartkę, długopis i zaczęłam notować. Lista wyszła dość spora. Znalazło się tam wiele smakołyków, napojów, ale też coś zdrowego. Przekazałam "papierek" Mulatowi i kolejny raz zniknęłam za drzwiami własnego domu. Oliv nadal nie wracała od lekarza. Szczerze, to dłużyło mi się już. Stwierdziłam, że skoro mam zaprosić dzisiaj pięciu szalonych to muszę przygotować salon na tą inwazję. Całe szczęście, że wcześniej posprzątałam trochę z Oli. Zostało mi tylko ułożyć poduszki, bo po moich "dzikich densach" leżały jeszcze na podłodze. Po skończonej pracy poszłam do siebie. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się by mieć czas na zrobienie czegoś do jedzenia, gdy zakupoholicy już wrócą. Nie musiałam długo, a zadzwonił mój dzwonek. Szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Ku mojemu zdziwieniu nie ujrzałam dobrze znanych mi postaci tylko papierowe torby na wysokości twarzy.
- W końcu raczyła panienka otworzyć. Co Ty za bibę urządzasz, że potrzebujesz aż tylu rzeczy - mówili jeden przez drugiego.
- Nie robię żadnej imprezy, a jeżeli nawet to bym was przecież zaprosiła - założyłam ręce na brzuchu.
- To jest ta impreza, czy nie?- odkładając torby na kuchenny stół zapytał Zayn.
- Szczerze? - popatrzyli na mnie w skupieniu - Zapraszam na poważną, grupową rozmowę około 20:30.
- Co się stało? - zaniepokoił się Horan.
- Nic takiego. Po prostu muszę wam coś powiedzieć. To przyjdziecie?
- Do Ciebie? Zawsze - uśmiechnęli się.
- Tylko weźcie Harolda i Lou, bo oni też muszą to usłyszeć.
- Jasne, jasne. To my lecimy i do zobaczenia wieczorem.
- Pa chłopaki - zniknęli, a ja zabrałam się za rozpakowywanie toreb.

<-----Oczami Olivi----->

Siedziałąm w korytarzu przychodni czekając aż przyjdzie moja kolej na wizytę. Szcezrze to strasznie się denerwowałam. Nie wiedziałam co może mi dolegać. Czułam sięniby dobrze, ale wczoraj to było sttraszne. Gdzieś po kwadransie zaproszono mnie do gabinetu.
- Dzień dobry Pani Olivio - powitała mnie młody może trzydziestoletni lekarz.
- Dzień dobry doktorze.
- To co Pani dolega?
- Sama chciałabym to wiedzieć.
- Ciekawe, ciekawe...
- No tak i t bardzo. Wczaraj byłam nie do życia.
- A co się stało?
- Dostałam nagle silny ból brzucha oglądając telewizję, aż spadłam z kanapy.
- I co dalej?
- Nie mam pojęcia. Nie pamiętam.
- Yhy. A miała już pani kiedyś takie bóle?
- Nie
- Dobrze - zanotował coś w mojej karcie pacjenta - proszę się położyć. Muszę zbadać Pani brzusia - zaśmiał się, a ja wykonałam polecenie. - Nic tu nie widzę. Wszystko okey - mówił, patrząc na ekran monitora. - Może Pani spokojnie wracaćdo domu.
- Dziękuję bardzo.
- Widzimy się za miesiąc na kontroli, a jakby coś się działo to proszę się u mnie natychmiast zjawić.
- Oczywiście. Jeszcze raz dziękuję. Do zobaczenia.
- Do widzenia - wyszłam z pomieszczenia. Nie macie pojęcia jak mi ulżyło. Z wielkim uśmiechem opuściłam budynek i w szybkim tempie znalazłam się przy samochodzie chłopaków. Dwójka siedziała w środku i o czymś dyskutowała.
- Już jestem. Możemy jechać! - zakomunikowałam otwierając drzwi auta.
- Oli! I jak? - zapytał Loczek.
- Wszystko w porządku. Nic mi nie jest - odetchnął z ulgą - Lou jedziemy? - nic nie odpowiedział - Lou? - dalej cisza - Louis'ie Tomlinsonie budzimy się! - Hazza krzyknął, a nasz kierowca otrząsnął się.
- Żyję, żyję.
- Co Ty się tak zawiesiłeś? - zapytałam.
- A tak jakoś. Wydawało mi się, że kogoś widziałem.
- Kogo? Kogo? - zaciekawił się Harold.
- A nie ważne. Jedziemy?
- Tak, tak. 
Droga wydawała mi się dłuższa niż wcześniej. Może to przez ciszę, może przez dziwne napięcie panujące w pojeździe.. Nawet moje kochanie się do mnie nie odezwało ani jednym słowem. To nie podobne do niego, do nich.
- To już tu- poinformował Marchewkowy.
- Dzięki. Wejdziecie?
- Ja dziękuję. Nie czuję się najlepiej..
- Okeey, a Ty Harry?
- Potem wpadnę.
- Jak tam chcecie. Jeszcze raz dzięki i pa. - pobiegłam do domu. Juli jak zwykle nie zamknęła drzwi.
- Wróciłam! 
- Trochę Cię nie było.. I co powiedzieli? - powitano mnie.
- Wszystko w jak najlepszym porządku.
- To świetnie
- Też się cieszę - pomknęłam na górę by trochę odpocząć. Włączyłam ulubioną piosenkę i zamknęłam oczy. Po jakimś czasie usłyszałam pukanie.
- Mogę? - zapytała brązowooka.
- Jeszcze się pytasz. Jasne.
- Zaprosiłam chłopaków na wieczór.
- Ooo..fajnie - ucieszyła mnie ta informacja.
- Zejdziesz do nas no nie?
- Oczywiście. O której mają nas nawiedzić?
- Coś po 20.
- Ok. Pomóc Ci w czymś?
- Nie, nie. Wszystko gotowe. Chłopaki zrobili zakupy, salon przygotowany. Możesz się spokojnie odpoczywać. Mamy jeszcze co najmniej pół godziny do wizyty.
- No okey, okey, ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać. - puściłam jej oczko.
- Luz, dzięki - Juli zamknęła za sobą drzwi, a mnie ogarnęła senność.

____________________

Witajcie, witajcie! :D
Przepraszam, że z lekkim opóźnieniem, ale jest 33 ;)
Dzięki za komentarze, a i już pisze, że kolejny rozdział pojawi się jak będzie conajmiej 5 komentarzy ( w tym mogą być 2 anonimy < tak jestem okropna > )
Jak mam być szczera to ten rozdział nie do końca mi się podoba i obiecuję poprawę. Wybaczcie...
A teraz może zmieńmy temat..
Słyszeliście o tym, że Perrie zaczęłam dyktować Zayn'owi warunki? (np. nie podoba się jej jak jej narzeczony robi sobie zdjęcia, gdzie przytula go fanka albo, że jest zbyt chudy i ma chodzić na siłownię)
Co o tym sądzicie? Czy Perrie dopiero teraz pokazuje światu swoje prawdziwe oblicze, a może zawsze tak było, a my tego nie widzieliśmy? Wyraźcie swoją opinię ;D

Nie wybieraj osoby, która jest piękna dla świata. 
Wybierz tą, która sprawia, że twój świat jest piękny.

                                                                                                  - Harry Styles
Jakoś w piątek były Walentynki więc chyba należałoby dziś wstawić zdjęcia naszych parek..



Jeszcze takie małe Post Scriptum ;)
Co sądzicie o rzekomych związkach Niall'a i Barbary Palvin oraz Harolda i Kendall Jenner?

Trzymajcie się, powodzenia i do następnego
Ev.



poniedziałek, 3 lutego 2014

32. Diagnoza

- O Boże! Oliv! - zaczęłam krzyczeć, ale ona nie odpowiadała. Leżała na ziemi zwijając się z bólu - Olivia co jest? - dalej milczała - Co tak stoicie?! Dzwońcie po karetkę! - rozkazałam chłopakom. - Wszystko będzie dobrze, spokojnie - Minęło 10 minut, a lekarzy nadal nie było. Raczyli się zjawić dopiero po 40 minutach od telefonu.
- Co tak długo? Przecież ona w każdej chwili mogła stracić przytomność! - powitałam panów w czerwonych ubrankach.
- Przepraszamy. Gdzie jest pacjentka?- zapytał jeden z nich. Był młody, a na moje oko mógł mieć dwadzieścia parę lat.
- Leży.. o tam - wskazałam.
- Czy mogą nas państwo zostawić samych?
- Dobrze. Chodź Jul. - niechętnie się zgodziłam. Udaliśmy się do kuchni. Całe szczęście, że akurat tam, bo mleko które włączyłam, zdążyło już zalać całą kuchenkę.
- Ulalla- wyrwało się z ust Harolda.
- Ty mi tu nie ulallaluj tylko podaj ręcznik - wykonał polecenie. Posprzątałam ten mały bałagan i w pełnym skupieniu czekałam na diagnozę lekarzy. Czas dłużył się niemiłosiernie.
- Do jasnej cholery! Ile można badać kogoś w jego własnym domu? To przecież nie szpital! - zapytałam i pomknęłam w stronę salonu. Oczywiście "doktorzy" tam byli tylko nie wykonywali już swojego zawodu. Siedzieli na kanapie i przyglądali się Czarnowłosej.
- Co tu się dzieje?
- My tylko..Czekaliśmy aż lek zacznie działać i ten..no..zasiedzieliśmy się - kłamali jak z nut. Widziałam to w ich oczach.
- Jaki lek?
- Uspakajający.
- Słucham ?! Po co daliście jej lek na uspokojenie?
- Bo nie chciała dać się zbadać.
- Nie, no szczyt szczytów, a ja myślałam, że najgorsza służba zdrowia jest w Polsce, ale jednak się myliłam.
- Spokojnie proszę pani.
- Nie "proszę paniuj" mi tu tylko powiedź co jej dolega.
- Według mnie - odezwał się starszy lekarz z wyraźną siwizną na głowie - było to lekkie zatrucie pokarmowe.
- Lekkie zatrucie pokarmowe pan mówi... Ciekawe, bo w życiu przeszłam je nie jeden raz, ale nigdy nie leżałam z bólu na podłodze.
- To ja jestem lekarzem, nie pani i proszę mi uwierzyć. Diagnoza postawiona. Nic tu po nas. Mike wychodzimy z tego domu.
- Dobrze tato - tato? serio? rodzinna firma "Lipni lekarze na zawołanie" - Na waszym miejscu pojechałbym do lekarza, ale nie w tej części miasta. Nie sądzę, aby stwierdzenie ojca było słuszne - czyżby młody się znał?
- No dobrze - powiedziałam spokojnie i zamknęłam za nimi drzwi. Teraz dopiero przypomniało mi się, że w kuchni jest dwójka łosi z sąsiedztwa.  Przekroczyłam próg pomieszczenia.
- Nigdy nie myślałem, że potrafiłabyś być taka - powiedział Louis.
- Taka znaczy jaka?
- Taka odważna i chamska zarazem - dokończył za niego Harry.
- Pozory mylą.
- Oj tak. I jak z Oli? - spytał Hazz.
- Teraz śpi, ale potem pojedziemy z nią do jakiegoś normalnego lekarza, bo ten siwy powiedział, że to niestrawność jakaś była..
- Nie ma sprawy. Będę pod telefonem przez cała noc - odparł Pasiasty - Robi się późno i chyba trzeba by się zbierać, co koffanie?
- Ja zostaję tutaj - stanowczo powiedział Loczek.
- Nie Harry. Idź odpocząć po tym całym dniu. Ja z nią posiedzę i będę dziś spać w salonie. Nic strasznego się jej nie stanie.
- Ale wiesz.. - powiedział tajemniczo, ale rozszyfrowałam o co mu chodzi.
- Tak wiem. Jak coś to zadzwonię.
- No zgoda - pożegnaliśmy się przytulasem i opuścili mój dom.Zerknęłam do przyjaciółki - nadal spała więc poszłam się lekko odświeżyć. Wyrobiłam się w niecały kwadrans. Wzięłam poduszkę i koc, po czym zrobiłam sobie nocną rezydencję w salonie. Chyba będę tak robić częściej, bo leżało się naprawdę wygodnie. Już prawie zasypiałam, gdy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka. Z wielką niechęcią wyślizgnęłam się z kanapy by otworzyć drzwi.
- Juli nie wiesz nawet jak się martwiłem. Czemu nie odbierasz telefonu? Co z Olivią?- pytaniami powitał mnie Nialler.
- Hej kochanie. Przepraszam, ale telefon mam w torebce, a ze wszystkimi wszystko w jak najlepszym porządku. Oliv śpi po tabletkach, a ja wylegiwałam się na kanapie - odpowiedziałam.
- Jak ulga - odetchnął - W pierwszej chwili myślałem, że to Tobie się coś stało, ale Lou wyprowadził mnie z błędu. Mimo tego i tak postanowiłem Ciebie odwiedzić.
- Niall uspokój się. Jest okey - przytuliłam chłopaka. Resztę wieczoru przegadaliśmy. Gdzieś koło północy Głodomorro poszedł do siebie, a ja w końcu mogłam odpocząć.
                                             
                                                      <--- Poranek --->
Stukot deszczu o parapety to stanowczo nie mój ulubiony dźwięk. Z sekundy na sekundę stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. W końcu otworzyłam oczy i usiadłam na kanapie. Rozejrzałam się po pokoju w celu odnalezienia przyjaciółki. Nigdzie jej nie było. Zaniepokoiłam się.
- Oli gdzie jesteś?
- W kuchni - zerwałam się z łóżka i pobiegłam w jej kierunku - No hej - powitała mnie uśmiechem.
- Siemanko. Jak się czujesz?
- Bywało lepiej, ale nie narzekam.
- Cieszę się.
- No ja też. Powiesz mi co tak właściwie się ze mną wczoraj działo? - poprosiła, a ja streściłam jej całą sytuację.
- Szkoda, że nie widziałam min tych lekarzy..
- Heh. W sumie to tylko to było takie fajne. Jest jeszcze jedna sprawa..
- Tak?
- Musimy dzisiaj pójść do lekarza - specjalisty, a nie do takiego od siedmiu boleści..
- Ale po co?
- Żeby dowiedzieć się co Ci było.
- Zgoda. Głodna?
- Baardzo.
- To siadaj i zajadaj - podał mi posiłek. Tosty w kształcie koniczynek i kolorowa sałatka.
- Dzięki - po zjedzonym posiłku ogarnęłyśmy salon i każda do swojego pokoju. Przebrałam się, umówiłam Oli do lekarza i zaszłam na dół. Zrobiłam kakao z bitą śmietaną i przybrałam je cynamonem. Zapukałam do drzwi czarnowłosej.
- Wchodź! - jakimś cudem udało mi się otworzyć drzwi.
- Dziękuję - powiedziała, gdy podałam jej napój.
- To teraz opowiadaj.
- Ale co? - zdziwiła się.
- No... Ty i Harold.
- Aaa...
- Więc? - przybliżyłam się do niej.
- No.. Ja i Harold jesteśmy razem.
- Tyle to wiem, a jak randka?
- Super!
- Weź się rozwiń kobieto - przewróciła oczami.
- Było fajnie, ciekawie, romantycznie, cudownie, bosko. Może być?
- Prawie. Jak to się stało, że jesteście parą?
- Powiedział mi, że mnie kocha od kiedy zobaczył mnie na lotnisku, że już wtedy byłam jego światełkiem i takie tam..
- Aaa.. Jak suuuodko! - zaczęłam piszczeć.
- Nom. Tak wyszło - upiła łyk kakao i odstawiła kubek na stolik - To kiedy do tego lekarza zmieniając temat?
- Na 17. Harry i Lou pojadą z Tobą.
- Fajnie. To mamy jeszcze cztery godziny. Co robimy? - zapytała z smajlem na twarzy.
- Wszystko na co masz tylko ochotę.
- Żartujesz?
- Wcale, a wcale - powiedziałam poważnym tonem.
- To może przygotujemy coś do jedzenia i zaprosimy chłopaków na wieczór?
- Nie ma sprawy. I tak miałam ich dzisiaj wszystkich zwołać.
- A to czemu? - zaciekawiła się.
- Zobaczysz wieczorem. To co, idziemy?
- Tak, tak - pomknęłyśmy do kuchni. Rozdzieliłyśmy między siebie zadania i sprawnie wszystko przygotowałyśmy.
- I po pracy. Idź się odświeżyć, bo za chwilę przyjedzie Twój kierowca.
- Już lecę - poszła do siebie. Po kilkunastu minutach była ponownie na dole. Pogadałyśmy jeszcze przez chwilę, po czym Zielonooka pobiegła do samochodu, który czekał na podjeździe. Zostałam sama z wieloma myślami, które powinnam już dawno poukładać.

_______________________
No hejo :D
Ja już niestety po feriach, ale za to z nowym rozdziałem ;p
Chyba wybaczycie mi to, że ostatnio skończyłam w tak zacnym momencie c'nie?
Też się tak śmiejecie z nowego teledysku naszych trzepniętych świrusków?
Ja po prostu do tej pory tarzam się po podłodze :D
Dobra robota i to bez dwóch zdań!
Jak wy sądzicie?
Pora na cytat, ale ten na sto procent znacie znakomicie:

Midnight memories! Oh oh oh
Baby you and me
Stumblin' in the street
Sing it, sing it, sing it, sing it!
Midnight memories! Oh oh oh
Anywhere we go
Never saying no
Just do it, do it, do it, do it!


Wstawiam zdjątka z teledysku tak na rozweselenie wieczoru:







Pozdrawiam z Pomorza :)
Ev.

P.S. Kolejny rozdział pojawi się jeśli pod tym rozdziałem będą conajmniej cztery komentarze także do roboty :D

wtorek, 21 stycznia 2014

31. Co się tak szczerzysz?

- Chodzi o to, że zbliża się koniec sezonu letniego. Mamy już sierpień, czyli miesiąc festiwali.
- Mógłbyś przejść do sedna? - pośpieszał go Loczek.
- Co Ci się tak śpieszy? - pytał Simon.
- A nie ważne... - rzucił i uśmiechnął się do mnie.
- No dobrze. Kontynuując, 31 sierpnia odbywa się Top Hit UK i wy tam wystąpicie.
- Co?! Jakim cudem?! - Hazza skakał na krześle - Przecież to najważniejsza impreza roku! Jak Ty to załatwiłeś?
- Nic nie musiałem załatwiać. Dostałem wiadomość, że jesteście brani pod uwagę no i potwierdziłem waszą chęć udziału w nominacjach. - powiedział spokojnie.
- Dziękujemy! To wielka szansa - tym razem to ja się odezwałam.
- Nie dziękujcie mi tylko zmykajcie i bierzcie się do roboty. Macie jeszcze cztery dni wolnego, bo od poniedziałku próby. Juls Ty zaczynasz o 12 tutaj na wokalu, Harry wraz z resztą zaczynacie o 13 w studio tańca. Zrozumiano?
- Tak jest! - odpowiedzieliśmy równo, uścisnęliśmy sobie dłonie i opuściliśmy pomieszczenie.
- Możesz w to uwierzyć?! - Haroldem dalej kierowały emocje.
- Noo.. to jest mega. Jeszcze niedawno zastanawiałam się, czy dobrze robię jadąc tutaj, podpisując to wszystko, ale teraz wiem, że się opłacało. - odpowiedziałam. Wychodząc z korytarza zauważyliśmy Lou pogrążonego w rozmowie z... Maddie? Wyglądali jakby znali się całe życie.  Przynajmniej tak to wyglądało z mojej perespektywy.
- Kochanie, czy Ty mnie zdradzasz?! Jak możesz?! - zwrócił się do Marchewki mój towarzysz. - Na chwilę Ciebie zostawić i już...
- Ale..
- Żadne ale.
- Dobra chłopaki koniec tej paplaniny i tak wiem, że się pogodzicie zanim wrócimy do domu - zwróciłam się do nich.
- Nie wiem tego. - udając obrażonego odparł Hazza.
- Ale ja tak.
- Dobra.
- Maddie, a Ty jesteś nową sekretarką w studio? - zapytałam
- Nie Juli. Jestem projektantką. Simon chciał ze mną pogadać o strojach na jakieś poważne występy dla kogoś tam.
- No to fajnie.
- Może kiedyś się jeszcze spotkamy przed jakąś trasą. - powiedziała z uśmiechem.
- Miejmy nadzieję.
- Teraz muszę już lecieć, bo mam spotkanie. Na razie. Pa Lou - pożegnała się z nami, a Pasiasty dostał buziaka w policzek. Przyłożył sobie do niego dłoń i długo nie mógł jej odrywał.
- Louis co to miało być? Ty mnie na serio. To koniec. Od dziś ściana, mur, beton, asfalt, chodnik, droga dla rowerów, autostrada. - Hazza złapał się za głowę, po czym zakrył sobie twarz w taki sposób, aby Lou nie mógł na niego patrzeć.
- Przesadzasz.
- Wcale nie.
- Wcale tak.
- Wcale nie.
- Wcale tak.
- Spokój. Jedziemy do domu. Kłóćcie się po drodze, a nie róbcie mi tu wiochy. No heloł.
- Jak chcesz - opuściliśmy budynek w ciszy. W niej też wracaliśmy do domu. Loczek udawał, że się focha. Lou cały czas miał banana na twarzy.
- Co się tak szczerzysz?- zapytałam.
- A nie mogę?
- Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.
- Oj Juli, Juli..
- No co?
- No właśnie nic.
- Ta.. A mógłbyś odpowiedzieć mi z łaski swojej na pytanie?
- A mógłbym.
- Więc?
- Mam dziś dobry humor.
- Taka odpowiedź mnie nie zadowala.
- Ale mnie tak.
- Ughh... Pasiasty nie denerwuj mnie, bo schowam Ci wszystkie marchewki! - zagroziłam,on zjechał na pobocze i złapał mnie za nadgarstki.
- Nie zrobisz tego. - w jego oczach widziałam strach.
- Jeżeli nie powiesz to zrobię.
- Proszę.
- Znasz warunek.
- Dobra. Mogę Ci powiedzieć później?
- Możesz. - uśmiechnął się ukazując gamę białych ząbków.
- Ej ludzie! Ja też tu jestem. Koniec sceny, bo powiem o wszystkim Blondasiowi! - odezwał się najwyraźniej zniesmaczony Loczek.
- Sie czepiasz Haroldzie. - zwrócił się do niego Lou.
- Nie i jedź już.
- Zgoda. - wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przez cały czas myślałam o Lou. Zaraz, zaraz, o kim ja myślę? Nie o Lou tylko o jego powodzie uśmiechu. Czyżby to Maddie zawróciła mu w głowie? Czy on się zakochuje tak szybko? Jeżeli tak to życzę mu/im szczęścia. Mogę się jednak mylić, ale raczej nie, bo znam to spojrzenie. Tak jak on paczał na blondynkę, tak Nialler patrzy na mnie. Coś musi być na rzeczy. Ciekawe tylko, czy odważy się powiedzieć jej coś więcej niż "hej. co tam?". Ciekawe, czy jest dla niego kimś więcej niż nową znajomą lub sposobem na zabicie nudy, czekając na nas. Postanowiłam dłużej o tym nie myśleć, bo zwariuję. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Ciekawiło mnie teraz, dlaczego Lou nie zapytał jeszcze o wizytę u Cowell'a. Może Maddie wiedziała o wszystkim i wyjawiła mu ten sekret? Nie.. To niemożliwe Choć może? Nie. Wzdrygnęłam się, co nie uszło uwadze Marchewkowego, siedzącego obok mnie.
- Co jest?
- Nic, nic. Daleko jeszcze?
- Nie Osiołku.
- Dziękuję Szreczku. - zaczęliśmy się śmiać. Ku naszemu zdziwieniu nawet Harold uległ rozbawieniu. Od tego momentu atmosfera w aucie rozluźniła się. Loczek oficjalnie przebaczył Louis'owi na co ten zaczął podskakiwać za kierownicą.
- W końcu w domu! - wykrzyczał opuszczając pojazd.
- O tak! Trzy godziny poza domem to stanowczo za długo.
- Masz rację Juls.
- Dzięki. Wbijecie na czekoladę, albo na coś tam innego?- zaproponowałam.
- W sumie.. To czemu nie - zgodzili się.
- Oli, Oli jestem! - zawołałam wchodząc do domu, ale odpowiedziała mi cisza.
- Dziwne... Powinna być gdzieć tutaj - mruczał pod nosem. - Rozgośćcie się - rzuciłam chłopakom i udałam się do kuchni by zagotować napój.
- Julia! Chodź tu! Szybko! - głos Lou nie brzmiał normalnie, więc natychmiast oderwałam się od wykonywanej czynności.
O Boże! Oliv!
______________________________________

Hejo, hejo :)
W końcu mam internet!! Jej :D
Praktycznie od początku roku mój koffany laptop nie odbiera neta ( nie fajnie x/ ), ale na szczęście jest jeszcze tata ;)
Dziś dodaję z jego kompa o czym on oczywiście nie wie ;D

DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA PONAD 12 TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ!!
KOCHAM WAS NORMALNIE <33

Dziękuję Madzi za komentarz i również życzę udanych ferii i żeby śnieg nam został do samego końca :)

Nie wiem co jeszcze napisać, więc wrzucam cytat :

                                             Wszyscy zasługują na to by czuć się dobrze z samym sobą.
                                                                         Jeżeli ty nie, zacznij. Każdy jest piękny.   

                                                                                                                    ~Niall Horan


Dorzucam też coś dla ucieszenia oka ;)








Trzymajcie się ciepło
Ev.




czwartek, 2 stycznia 2014

30. Mam Was!

Jakby nigdy nic wzięłam telefon do ręki.
- Chłopaki spokój! Szefunio dzwoni! - umilkli i ustawili się w dziwnych pozach. Nie mogłam opanować śmiechu lecz gdy już mi się to udało, odebrałam. Włączyłam głośnomówiący.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry Julio.
- O co chodzi? W jakiej sprawie Pan dzwoni?
- A tak, tak już. Znalazłabyś dziś odrobinę czasu, aby wejść do wytwórni?
- Myślę, że tak.
- To do zobaczenia o 18, a i zabierz ze sobą tego lokowatego idiotę - powiedział, a czwórka nie wytrzymała i zaczęła się tarzać po podłodze.
- Ej wy tam po drugiej stronie... Nie radzę się śmiać, bo jutro też to was czeka - momentalnie zapanował spokój, a z ich twarzy znikły uśmiechy - to do zobaczenia Julio.
- Do widzenia - rozłączył się.
- Wiesz o co mu chodzi? - zapytał mnie Li.
- Nie mam fioletowego pojęcia...
- To mamy problem.. - podsumował Mulat
- I to nie mały.. O co do cholery mu chodzi?! - głośno zastanawiał się Lou. W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche "nie wiem" z ust reszty.
- Chłopaki to ja już się będę zbierać... - rzuciłam ni to z smutkiem, ni to z żalem.
- Simon pokrzyżował takie fajne plany, ale to nic. Nadrobimy jeszcze. - stwierdził Daddy.
- To na razie.
- Pa - odpowiedzieli, a ja znalazłam się na zewnątrz. Jeszcze świeciło słońce, ale w oddali było widać, że zbierają się chmury.
- Ciekawe, czy oni jeszcze śpią?- zapytałam sama siebie i bez dzwonienia weszłam do domu. To co zobaczyłam totalnie zbiło mnie z tropu.
- O Juli, już wróciłaś - powitała mnie zaskoczona Oliv. Byłą cała w mące.
- No jestem już. Co wy? - wskazałam na nich, bo Hazza zdążył do nas dołączyć. - Wyglądacie jak bałwany! - podsumowałam ich.
- O Ty! - powiedział Loczek z cwanym uśmieszkiem i wyruszył w moją stronę.
- I tak mi nie uciekniesz! - darł się biegnąc za mną.
- Chcesz się zdziwić?
- Tylko na to czekam - odpowiedział i gonitwa ruszyła dalej. Dołączyła do nas Czarnowłosa, więc mieliśmy niezły ubaw.
- Która godzina? - zapytałam łapiąc oddech.
- Dochodzi 17, a co?
- Koniec zabawy. Za godzinę muszę być w wytwórni. Simon coś chce..
- A to ciekawe - wyrwało się z ust Harry'ego.
- Noo.. - zawtórowała mu Oliv.
- I mam zabrać Ciebie - wskazałam na chłopaka - ze sobą.
- Teraz to zaczynam się bać - przeczesał ręka włosy.
- I słusznie. Jak dzwonił to nie brzmiał zbyt przyjaźnie.
- Ojj.. To za pół godziny koło nas, Lou będzie kierowcą - zakomunikował.
- Nie wiem, czy będzie chciał z Tobą gadać..
- Co? - zmieszał się.
- Sam Ci powie.. - klepnęłam go w ramię i pobiegłam do pokoju. Oczywiście na szczycie schodów zatrzymałam się, bo chciałam sprawdzić, czy moja teoria o ich związku jest prawdziwa. Przykucnęłam i wytężyłam słuch.
- Będę leciał
- Szkoda..
- Ale wrócę.
- Na prawdę?
- Do Ciebie kochanie wracałbym nawet z końca świata!
- Jest! - powiedziałam szeptem i z zaspokojoną ciekawością pomknęłam do własnej sypialni. Odświeżyłam się i stanęłam przed szafą.
- Do studia, do studia, co by tu ubrać do studia - przeglądałam ubrania - Ten będzie idealny - stwierdziłam biorąc do rąk zestaw, który ostatnio kupiłyśmy z  Lou - gwiazdorsko i na czasie - ubrałam się i spakowałam do torebki potrzebne rzeczy i znalazłam się w salonie.
- W końcu ktoś raczył się zjawić - z nutą oburzenia ponownie powitał mnie Harold - Lou czeka pod domem.
- Okey. To idziemy?
- Jasne - mówiąc to nie mógł oderwać wzroku od mojej przyjaciółki.
- Poczekaj, zostawiłam telefon w salonie - palnęłam.
- Kiedyś ta skleroza Ciebie zabije.. - bąknął Hazza.
- Uznam, że tego nie słyszałam - rzuciłam  biegnąc w stronę pomieszczenia. Tak na serio to wszystko było w torebce, tylko naszła mnie ochota, aby ich pospolicie nakryć. Stąpam cicho. Oni byli cicho. Za cicho. Stwierdziłam, że to idealny moment.
- Mam Was!! - wyskoczyłam z salonu niczym łania uciekająca przed oprawcą. Mam wyczucie czasu. Kiedy mnie zobaczyli oderwali się od siebie i zdezorientowanym wzrokiem spojrzeli w moim kierunku.
- Spokojnie... Nic nikomu nie powiem jeśli nie chcecie - uśmiechnęłam się, a oni odetchnęli z ulgą.
- Dzięki za zrozumienie. To nie tak, że to ma być sekret, ale niektórych trzeba na to przygotować.. - tłumaczył Harry, a ja mimowolnie pomyślałam o Lou, który nad ranem tak rozpaczał.
- Nie ma sprawy, a teraz już chodź, bo się spóźnimy i dopiero będziemy mieli przerąbane.
- Masz rację. To lecimy. Pa kochanie! - przelotnie pocałował Oli.
- Z Tobą pogadam po powrocie - powiedziałam żegnając się z współlokatorką.
- Mam się bać?
- Możesz - zaśmiałam się i pospiesznie udałam się w stronę samochodu. Przez całą drogę nikt nie odezwał się ani słowem. Nawet wiecznie rozgadany Louis milczał niczym zamieniony w kamień. Gdyby nie radio panowałaby grobowa cisza. Każde z nas zamyślone. Każde w swoim świecie.
- To to. Przeżyjcie to - odezwał się kierowca.  - zaczekam na Was.
- Postaramy się i jak chcesz - odparłam i opuściliśmy pojazd. Wejście do wytwórni samo się przed nami otworzyło. Nie byłam tu od 2 tygodni, a strasznie dużo się zmieniło. Na szarych kiedyś ścianach pojawiła się czerwień, a smętne obrazy zastąpiły nagrody artystów.
- Całkiem przytulnie, jak na siedzibę postrachu.. - stwierdziłam.
- Dokładnie - odparł mój towarzysz.
- Juls! Harry! - zawołała nas chyba nowa sekretarka Cowell'a.
- Jestem Madeline, ale mówcie Maddie. - podaliśmy sobie ręce - Simon czeka na was.
- Okey - odparliśmy równo. Gabinet, do którego zmierzaliśmy znajdował się na samym końcu korytarza. Czarne drzwi. Stojąc przed nimi czułam strach, ale i ciekawość. Podobne uczucia odczytałam z twarzy Loczka.
- Wchodzimy na trzy.. - kiwnął twierdząco głową - raz.. dwa.. Dzień dobry Simon!
- Julia, Harry. Jacy punktualni, ale to dobrze. Usiądźcie.
- Dzięki.
- Pewnie zastanawiacie się co takiego od was chcę.. - zaczął.
- No tak jakby - powiedział niepewnie Harold.
- Mam pewien plan. I wasza dwójka musi mi pomóc. Jest to ściśle tajne łamane przez poufne. Wchodzicie w to? - spojrzeliśmy na siebie z Hazzą.
- Wchodzimy, a teraz powiedź co jest grane.
- Już. Chodzi o to, że..

____________________
Hejo, hejo :)
Witam Was już po raz trzeci od mojego powrotu :)
Co tam ? jak tam? ;p
U mnie meega nuda, ale jakoś daję radę :)


 "Nieobecność sprawia, że serce rośnie w czułość"
                                             
                                                     - Zayn Malik 

Dzisiejsze zdjątka to powrót do przeszłości.. Mamy nowy rok, a co za tym idzie warto powspominać :)






Dodaję też filmik. Mi do tej pory chce się ryczeć za każdym razem jak oglądam te ich castngi <3




Miłego popołudnia życzę,
Ev.

środa, 1 stycznia 2014

Happy New Year!! :D

Moje koffane Głodomorki mamy 2014 rok!

W końcu, bo dość już miałam tej trzynastki..
Chciałabym Wam życzyć wszystkiego naj, naj, najlepszego,
Spełnienia marzeń, samych w życiu wrażeń,
Radości, wolności, a przede wszystkim miłości!!

No i 12 miesięcy zdrowia,
53 tygodni szczęścia,
8760 godzin czułości,
526 600 minut pogody ducha
i 31536000 sekund najlepszej zabawy :D







Wasza Ev. :)

Najlep

czwartek, 26 grudnia 2013

29. Zjedź marchewkę, bo zaczynasz histeryzować.D

Ze snu wyrwał mnie głośny śmiech mojej współlokatorki dochodzący z salonu. Zerknęłam na budzik, a tam 4 nad ranem!
- Oliv lepiej się schowaj, bo idę Cię powiesić - powiedziałam sama do siebie i gwałtownie wstałam z łóżka. W mig znalazłam się na ostatniej, najniższej schodzie. Teraz słyszałam wszystko wyraźniej. Oli nie była tam sama.
- Harry, głupolu przestań, bo obudzimy Jul! - powiedziała w przerwie śmiechu
- Oj tam. Na pewno jej tu nie ma, bo ktoś taki jak kto, ale ona nie zostałaby sama w domu. - odpowiedział, a we mnie jeszcze bardziej zawrzało. Już chciałam do nich podejść, ale do moich uszu doszedł dźwięk skrzypiącej sofy.
- Dobra. Wygrałaś. Nie będę się z Tobą kłócił. Będę leciał.
- Ale ja nie chciałam żebyś poszedł tylko zachowywał się ciszej...
- Jesteś pewna?
- Tak jestem.
- Podoba mi się to. Może coś obejrzymy?
- Okey. Ty wybierasz, a ja skoczę po popcorn.
- Jasne - po tych słowach usłyszałam kroki zmierzające w moją stronę. Momentalnie uciekłam na górę, by nie robić przykrości przyjaciółce,choć i tak pewnie słyszała, jak dreptam po schodach. Po raz kolejny znalazłam się pod ciepłą kołderką, wyłączyłam budzik i odpłynęłam.

<-- Kolejny dzień -->

Tym razem nie śmiech, a dźwięki gitary wyciągnęły mnie z krainy snów. Lekka melodia była idealnym budzikiem. Wsłuchiwałam się w nią, a powieki nie chciały ukazać mi świata. Nie dałam za wygraną. Przed oczami miałam cud, a nie chłopaka.
- Dzień dobry kochanie - powitał mnie buziakiem - pora wstać.
- Heeeej. Nie chce mi się. Daj jeszcze chociaż pięć minut - zrobiłam minę psiaka.
- Tylko nie mów, że się jeszcze nie wyspałaś?!
- A nie mam prawa?
- O tej godzinie nie - spojrzałam na niego z miną wtf - Jest za piętnaście dwunasta!
- Jaja sobie ze mnie robisz?
- Nie. - powiedział stanowczo.
- To sobie pospałam. - stwierdziłam i usiadłam na łóżku. Niall od razu mnie przytulił. Odwzajemniłam gest.
- To ja lecę się ogarnąć - oznajmiłam. Zabrałam wczoraj przygotowany zestaw i zniknęłam. Po 20 minutach byłam gotowa. Weszłam do pokoju, ale blondasia już tam nie było.
- Jest w kuchni - pomyślałam i ku mojemu zdziwieniu wcale tak nie było. Zabrałam się szklankę soku i udałam się na dalsze poszukiwania mojego boy'a. Znalazłam go robiącego zdjęcia pewnej słodko śpiącej parze, albo Harry'emu, bo baardzo blisko jego nosa był aparat.
- Cii - powiedział, gdy tylko mnie zobaczył w progu.
- Co robisz?
- Powiedźmy, że wyrównuję rachunki z pewnym mopsem - puścił mi oczko.
- Ok. Wolę nie wnikać.
- Dzięki. To ja znikam. Jak coś jestem w kuchni - co jak co, ale zgłodniałam. Wyjęłam potrzebne składniki i zrobiłam jajecznicę. Horan kierowany zapachem szybko znalazł się przy mnie.
- Co się tak szczerzysz? - ciekawiłam się.
- Zobaczysz.
- Jaki tajemniczy - przewrócił oczami i wyrwał mi z rąk patelni. Wsypał zawartość do miseczki. Spałaszowaliśmy wszystko. 
- Reszta bandy w domu?- zapytałam, chowając naczynia do zmywarki.
- Pewnie tak.
- To śmigamy do was. Niech sobie zakochańce pośpią po nieprzespanej nocy.
- Nieprzespanej?
- No tak. Wrócili nad ranem, śmiali się jak opentani, potem filmy i kto wie co tam jeszcze..
- A skąd Ty to wszystko wiesz?
- Mam swoje źródła - powiedziałam dumnie i opuściliśmy mój dom by znaleźć się za moment u sąsiadów. Nialler otwierał mi wszystkie bramy, furtki i drzwi. W ich willi słychać było śmiech, szalony śmiech, którego jeszcze nie słyszałam.
- Jesteśmy! - po chwili pozostałą trójka znalazła się na dole.
- Dobra robota stary! - gratulowali Niall'owi, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Yyy.. powiecie mi w końcu o co jest grane?
- To Ty nic nie wiesz? - zapytał zdziwione Lou.
- Nie.
- Wejdź na twitter'a. Profil Hazzy. Nie padnij tylko - powiedział Zayn.
- Ok - zrobiłam jak prosił. Na ekranie wyskoczyło mi przerobione zdjęcie śpiącego Harolda. Miał jakieś niemrawe oczy, rybie usta, dosłownie trójkątną twarz i  wiele innych dziwnych deformacji. Opis był zarówno dziwny i ciekawy:

"Jestem śpiącą królewną zamienioną w rybę. Jestem Styles, a tak wyglądam po nocnej operacji plastycznej. Z pozdrowieniami dla lokowatego debila - Horan. 1:1 stary xD"

- Zdjęcie rzeczywiście dobre miszczu photoshop'a - zaśmiałam się - ale opisu to i tak nie kumam.
- Kiedyś Haza porobił nam zdjęcia w przebraniach, jeszcze za czasów x-factor'a. Wstawił je na twitter'a i powiedział, że jest królem żartów. My mieliśmy na niego focha i obiecaliśmy sobie, że się na nim odegramy tak, jak horaniątko to zrobiło. - wytłumaczył mi Daddy.
- Ahaaa.. Debile - podsumowałam ich.
- Tak, tak, to my - zgodzili się.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Li.
- Leżing i nicnierobing będzie idealny - odpowiedziałam.
- No chyba nie - oburzył się Lou.
- No chyba tak - ułożyłam się wygodnie w fotelu ( z nogami do góry ), tak jak to lubiłam wypoczywać.
- Juli nie bądź takaa
- Ale jaka?
- Leniwa - stwierdził Zayn.
- Gdybyś nie spał pół nocy też byś taki był. - przykryłam sobie twarz poduszką.
- Pół nocy? Czemu? - zdziwili się.
- Harry & Oliv - odpowiedział im Niall.
- Dzięki adwokacie - zwróciłam się do żarłoka.
- Zawsze do usług.
- Czyli to dlatego zniknął loczek..
- On mnie zdradza! Jak tak można?! - wybuchnął Marchewkowy - Jak on mógł mi to zrobić?! Czy on myśli, że ja nie mam uczuć?!
- Lou spokojnie, on wróci i będziecie szczęśliwi -Zayn uspokajał chłopka-zjedź marchewkę, bo zaczynasz histeryzować. - Liaś podał mu warzywko.
Dzięki Daddy, tylko ona mnie rozumie - powiedział i przytulił pomarańczową piękność.
- Plan leżingowy dalej ważny?
- Taaaaaak!! - powiedziała czwórka i razem opadli na kanapę. Oglądaliśmy stare filmy, komentując scenę, po scenie. Wszystko było ładnie, pięknie, gdy nagle zadzwonił telefon.

_________________________________________________

Hejo Marchewiątka! :)
Mamy Święta Bożego Narodzenia, więc najpierw życzę wszystkiego co najlepsze :)
Teraz trochę ogłoszeń :
1. Dzięki namowom, wsparciu i odrobinie wrzasków postanawiam reaktywować bloga. Szczególne dzięki do Zuzi, Magdy i Zozola ( koffam <3 )
2. Wena jako taka, ale nie do końca podoba mi się ten rozdział. Obiecuję poprawę. :)
3. Pod tym postem możecie napisać wszystko co myślicie o mnie, blogu. ( co zmienić itp. )

               "Życie jest zabawne. Rzeczy się zmieniają. Ludzie się zmieniają, 
                                                                   ale  Ty zawsze bądź sobą"  
                                                                               
                                                                     - Zayn Malik

Dzisiejsze zdjęcia są rodem z teledysku do "Story of my life" ( jak ja kocham tą piosenkę <33 ) :














Jeśli ktoś dotarł do tego momentu to zachęcam do zostawienia po sobie pamiątki ;p
Koffam Was i trzymajcie się ciepło,
Ev.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Libster Awards Again!! :D

Regulamin:

 Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "Dobrze Wykonaną Robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, 
która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów (informujesz ich o tym) i zadajesz im 11 pytań. 
Nie wolno nominować bloga, który Ciebie nominował.

Na wstępię pragnę bardzo, ale to bardzo podziękować za nominację Emilly Alex 

1. Co cię motywuje do pisania?
- komentarze, miłe słowa od znajomych i chęć podzielenia się historią ze światem ;)
2. Ile masz lat?
- rocznikowo 17 :P
3. Ulubiona marka butów?
- nie mam swojej ulubionej, gdy jakaś para bucików spodoba mi się to wiem, żę muszę ją mieć bez względu na markę 
4. Jakiej muzyki słuchasz?
- tego co w radio, nowości i tego co sprawia, żę mam ochotę powspominać...
5. Co cię kiedykolwiek zirytowało najbardziej?
- bywają zachowania, których nie trawię -.-
6. Maz jakieś hobby?
- - jasne, że tak! Nie wyobrażam sobie dnia bez śpiewania, tańczenia, czy gry na gitarze :)
7. Lubisz zwierzęta?
- A kto ich nie lubi. Są taaaakie słodkie :)
8. Co byś zrobiła gdyby chłopak, który ci się podoba pocałowałby twoją przyjaciółkę?
- byłoby mi ciężko, ale jeżeli ten chłopak także podobałby się mojej przyjaciółce to cieszyłabym się z ich szczęścia ;)
9. Jakieś plany na przyszłość?
- jestem niepoprawną marzycielką. W przyszłośći chcę pójć na studia w Warszawie, na kierunku dziennikarstwo muzyczne :)  Oprócz tego marzy mi się wystąpić na duuużej scenie i podzielić się ze światem, tym co jest we mnie :)
10.Jak ma na imię twoja najlepsza kumpela, bądź najlepszy przyjaciel?
- Nie mam jednej najlepszej kumpeli, więc wymienię kilka... Werka, Aga, Iza, Wiki, Pati :D
11.Czy kiedykolwiek wkurzała cię jakaś piosenka? Jak tak to jaka?
- Zdecydowanie wkurzałą i nadal wkurza -.- Chodzi mi o " Trójkąty i kwadraty " Dawida Podsiadło

Nominowane blogi: < szczęśliwa piątka :) >
3. http://onedirectionimaginespl.blogspot.com/
4. http://chasing-thesummer.blogspot.com/
5. http://what-makes-you-beautiful-opowiadanie.blogspot.com/

Pytania:
1. Jak Ci mijają wakacje?
2. Jaka klasa teraz Cię czeka?
3. Co motywuje Cię do pracy?
4. Masz jakieś hobby?
5. Góry, czy może morze?
6. Ulubiona piosenka na wakacje?
7. Co chcesz robić w życiu?
8. Ulubiona pora roku?
9. Czy wydarzyło się ostatnio w Twoim życiu coś niesamowitego?
10. Jak nazwałabyś swoje nowe zwierzątko?
11. Ulubiony aktor/ piosenkarz?

I to by było na tyle ;)
Jeżeli chcielibyście wiedzieć, kiedy pojawi się nowy rozdział to zdradzę Wam, żę mam nadzieję iż jeszcze w tym tygodniu ;)
Koffam,
Ev.